MENU

  • Rusicka Lecnim - plakat wystawy

  • Dawid Szafrański - plakat wystawy

Wystawy

Bartek Jarmoliński

Bartek Jarmoliński

PANACEUM

 

14.02.2015 - 15.03.2015

 

BARTEK  JARMOLIŃSKI ur.1975, studia w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi na Wydziale  Edukacji Wizualnej, dyplom w 2001 roku. Od 2014 studia doktoranckie w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu im Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Prace w zbiorach:
Śląskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych, Katowice, Galeria Bielska BWA, Bielsko Biała, Centralne Muzeum Włókiennictwa, Łódź, Fundacja Ateneum, Warszawa, Muzeum Regionalne, Brzeziny, Kolekcja Hestii, Sopot.

Wystawy indywidualne (wybór):
2015- Organica, Galeria Wozownia, Toruń
2014- Antyatlas, Galeria Pusta, Katowice
- Psychobiologic, Ośrodek Działań Artystycznych, Piotrków Trybunalski
2013- Zderzenia, Baszta czarownic, Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk
- Stany skupienia, Galeria Korekta, Warszawa
2012 - Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie świat w którym baśń ta dzieje się, Galeria Olympia, Kraków
- Sacrum Commercium, Centrum Promocji Młodych Muzeum Częstochowskie, Częstochowa
2011 - Cooltowi, Otwarta Pracownia, Kraków
- Santo Subito, Laboratorium, Centrum Sztuki Galeria El, Elbląg
- Saint M, Galeria Od Nova, Toruń, Galeria Zero, Berlin, Germany
- Konflikt jako źródło wartości, Rynek Sztuki, Łódź
- I'm polish men, Muzeum Regionalne, Brzeziny
2010 - Santo Subito, Sztukpol, Stróżówka,Łódź
- MAN- RW, Galeria Wozownia, Toruń
- Cooltowi, Galeria Studio, Warszawa
- POProgram, Galeria Stara, Łódź, Galeria Szewska 36, Wrocław
2008 - Relacje 2, Galeria Ateneum Młodych, Warszawa
- POProgram, Galeria Zero, Berlin, Germany
2007 - Relacje, Galeria Raz dwa trzy, Łódź (Festiwal Dialogu Czterech Kultur)

 

 

Odtwarzanie męskości

                Karolina  Minkiewicz w swoim tekście „Metroseksualność jako współczesny model męskości” zauważa, że pojęcie płci jest współcześnie trudne do precyzyjnego zdefiniowania. „Zaciera się wyraźna niegdyś granica pomiędzy tym, co typowo męskie a tym, co żeńskie. Zjawisko uniseksualizacji oraz unifikacji ról, wyglądu i tożsamości jest coraz bardziej popularne i powoli przestaje szokować (…) Męskość i kobiecość przestały być opozycjami, a ich aspekty zachodzą na siebie, często się wymieniając i uzupełniając”1 – podkreśla Minkiewicz. Jednakże, czy zjawisko uniseksualizacji rzeczywiście przestaje być szokującym zjawiskiem? Niekoniecznie. Owiane złą sławą słowo „gender” wywołuje do tej pory skrajnie emocje – od agresji, kompletnego niezrozumienia, aż po całkowite odrzucenie, co bez wątpienia nie sprzyja sensownej dyskusji nad zagadnieniem płci, która w dalszym ciągu nie chce poddać się dyscyplinującej mocy jednoznacznej definicji.
              Dokonania feminizmu, jak i związana z tym kulturowa rewolucja, przyczyniły się nie tylko do zrewidowania statusu współczesnych kobiet - wpłynęły one również na zmianę definicji męskości, która według heteronormatywnej wykładni znajduje się w kryzysie. Ustalone, patriarchalne wzorce społeczne, przypisane mężczyznom zdezaktualizowały się. Utrata tożsamości, emocjonalne, jak i psychiczne zagubienie, brak dopasowania do obowiązujących standardów rzeczywistości to problemy, z którymi  boryka się męska część publiczności. Sporo miejsca w polemikach definiujących ów wspomniany wcześniej kryzys, poświęca się orientacji seksualnej i zatarciu różnić pomiędzy hetero-i homoseksualnością. Jak zauważa Łukasz Skoczylas w swoim tekście „Kryzys męskości. Ujęcia teoretyczne”, heteroseksualizm stał się jednym z najczęściej krytykowanych przez feminizm źródeł patriarchalnej normatywności2. Idąc w swoich rozważaniach dalej, Skoczylas, powołując się na teorie kulturowe Zbyszko Melosika, konstatuje, że  heteroseksualizm jest przez wielu uważany za orientację z samej swej natury nacechowaną seksizmem. „Symbolicznie heteroseksualizm wymaga istnienia różnic między ludźmi odmiennych płci, a więc sprzyja przekonaniom na przykład o męskiej aktywności i kobiecej pasywności. Wobec krytyki wpływowych ruchów, heteroseksualizm traci charakter normy seksualnej w zachodniej kulturze. Równocześnie następuje zmiana porządku symbolicznego tejże kultury: społeczeństwa kapitalistycznego Zachodu przestają być społeczeństwami produkcji (w tym naturalnie: produkcji dzieci), przekształcając się coraz bardziej w społeczeństwa konsumpcji”3 – pisze Skoczylas. Głośnym akcentem w tych polemikach stała się wystawa „Gender check/ Sprawdzam płeć! Kobiecość i męskość w sztuce Europy Wschodniej”, która miała miejsce w 2010 roku w warszawskiej Zachęcie. Zaproszeni do niej artyści przedstawili historię utartych schematów męskości, począwszy od ideału ojca po „macho”, a na najnowszym modelu metroseksualnego mężczyzny skończywszy.  Ekspozycja bazowała na archetypach męskości głęboko zakorzenionych w heteroseksualnej kulturze. Wystawa w wyraźny sposób ukazywała rozmycie się pojęć „męskości’ i  „mężczyzna” we współczesnej rzeczywistości, w której zaczyna dominować metroseksualny facet, który nie wstydzi się ani publicznego wyrażania swoich emocji, ani sporego zainteresowania swoim wyglądem. Zwłaszcza to ostatnie zagadnienie nawarstwione jest wieloma stereotypami, które związane są ze zniewieścieniem  i homoseksualizmem, który do tej pory porusza burzliwe dyskusje związane z płciowością.
               Rozbudzenie zainteresowania tożsamością seksualną, przyczyniło się również do  podjęcia rozważań na temat cielesności. Współczesna kultura jest niezwykle zachłanna, wręcz bulimiczna, oparta na nieustannym pochłanianiu zmysłowych wrażeń. Głównym przedmiotem jej zainteresowania jest bez wątpienia ludzkie ciało, które stało się obiektem wizualnej konsumpcji. Okrutnie wywleczone na światło dzienne, nieustannie podlega krytycznej ocenie. Modyfikowane, przekształcane, próbujące dopasować się w obowiązujące standardy, przestaje być indywidualnym, jednostkowym bytem- staje wspólnym, społecznym obszarem, na którym zostaje dokonana wiwisekcja, umieszczająca ciało w językowe, dyscyplinujące antynomie: „piękny”- „brzydki”, „młody”- „stary”, „gładki”- pomarszczony”, „pociągający-„odpychający”. Ciało ma dziś za zadanie po prostu dobrze wyglądać, a nie być. Bartek Jarmoliński w swoim malarskim cyklu „Organika”(2013/2014) porusza aspekt biologicznej formuły ciała - jego delikatności, naturalnej podatności na uszkodzenia oraz wyeksploatowania. Artysta bierze na swój malarski warsztat męskie i kobiece ciała, które na jego obrazach dalekie są od ekstatycznego, podniecającego erotyzmu. Jarmoliński konstruuje swój własny, niezwykle szczegółowy atlas anatomiczny, zwracając uwagę na newralgiczne struktury ludzkiego organizmu, wrażliwe na choroby lub nieodwracalne zniszczenie. Artysta odwzorowuje budowę mózgu, rdzenia kręgowego, kręgosłupa czy płuc, obnażając  jednostkowy, obezwładniający lęk przed nieuchronną degeneracją ciała. Wychodzi  poza stereotypowy schemat męskiej fizyczności, a przede wszystkim jego siły, zrównując ją z kobiecymi wizerunkami, równie delikatnymi i wrażliwymi. Nie odtwarza kultowych gestów męskości, w której rządzą nadmuchane od sterydów mięśnie i buzujący testosteron. Odziera je z przypisanej im tożsamości, zrównując  to, co męskie z kobiecym, a to, co kobiece z męskim. Jarmoliński pokazuje ciało z punktu widzenia jego przemijalności oraz nieustannych, fizjologicznych zmian.  Łączy tym samym dialektykę żywotności i śmierci, wpisaną w ludzką egzystencję, której nośnikiem jest wyłącznie ciało. Tą zależność doskonale pokazuje fotograficzny autoportret artysty „Ecce homo”, na którym uwiecznił obrażenia twarzy po pobiciu - siniaki, zadrapania, opuchliznę wokół oka. Jarmoliński próbuje w ten sposób oswajać swój wizerunek daleki od pożądanego ideału, który wzbudza w nim niepokojącą  niechęć. Artysta stara się zdefiniować granicę fizycznej nietykalności i przemocy, boleśnie naruszającej struktury ciała, które ulegając destrukcji, wymyka się spod wszelkiej, świadomej kontroli.
              Tymczasem w filmie „Wstyd” (2010) artysta przekracza cienką granicę pomiędzy tym, co widzialne, a wyobrażone. Jarmoliński umieszcza siebie w filmowym kadrze, z lekkim zażenowaniem spoglądając w obiektyw, by co chwilę, w odruchu przeraźliwego wstydu, znikać z pola widzenia. Artysta nie pozwala ani na chwilę spuścić z siebie wzroku - widz nie orientuje się, w jakiej sytuacji przyłapał artystę i co go tak naprawdę upokorzyło. Czy jest to jego własne ciało czy seksualna tożsamość? Domysły można tylko mnożyć. Jarmoliński nawiązuje kontakt z własnym „miękkim ego”, pozwala sobie na chwilę słabości, zostawiając w tyle kulturowe schematy i stereotypy, ograniczające nie tylko jego fizyczność, ale i emocjonalność, która  w przypadku heteronormatywnej wykładni jest niewskazana. Obraz ten zawiera w sobie spory potencjał nieprzyzwoitości, jak i ujmującej delikatności. Załzawiony subtelnie wzrok i lekko przyspieszony oddech artysty są siłą ciężkości tego obrazu, docierającą do granicy ludzkiej świadomości, w której głos odzyskuje zapomniany, pozakulturowy język ciała, gdzie naturalne ludzkie instynkty przestają być niewygodnym tabu.
            W przypadku performensu „Fakt”, artysta przekracza bariery własnej cielesności, przeżuwając skrawki gazet, wzmagających automatycznie naturalny odruch wymiotny. Jarmoliński kpi z medialnych przekazów wpływających  zasadniczo na odbiór rzeczywistości, tworząc z nich papkę, z której powstaje napis „Fakt”. Artysta demonstruje ingerencję mediów w indywidualny światopogląd jednostki, jak i  wpływ na zbiorową wyobraźnię, która nie potrafi samodzielnie myśleć bez odwoływania się do najprostszego, banalnego i stereotypowego  przekazu, jakim jest prasa czy telewizja. Jednakże „Fakt” to nie tylko drwina z pop-kulturowych klisz. To także strategia wpisywania własnej cielesności w obowiązujące kanony, wykreowane przez media. Pochłaniając skrawki gazet, Jarmoliński usiłuje otwierdzać własną, somatyczną tożsamość. Jednakże ciało odmawia posłuszeństwa- nie chce, aby została naruszona jego autonomia.
              W swoim kolejnym performensie o znamiennym tytule  „Carte blanche” (2013/2014), artysta posługuje się mową nienawiści skierowaną do osób homoseksualnych. Siedząc bezwładnie na krześle i cytując homofobiczne  wypowiedzi, wyciska brunatną, mięsną maź ze zwierzęcych kiszek. Jarmoliński nie idzie na wizualną łatwiznę- wyrywa widzów performensu z wygodnego poczucia bezpieczeństwa, angażując ich bezpośrednio w zaaranżowany przez niego spektakl. Jarmoliński pyta publiczność wprost - dlaczego homoseksualne ciało wzbudza tyle nienawiści i wizualnego obrzydzenia? Dlaczego narosło wokół niego tyle stereotypów? Czy schematyczne podziały, które tak naprawdę wynikają z potrzeby precyzyjnego, językowego dookreślania rzeczywistości  nie generują jeszcze większych dysproporcji?  William James określał  ludzką tendencję do nakładania stereotypowych  klisz jako stan umysłu obrastającego w zanieczyszczenia, które powiększają się jak plamy tłuszczu. Jeden stereotyp ciągnie za sobą kolejne uprzedzenia – zbiorowość nie przeciwstawia się temu procesowi, tylko niezmiennie utrzymuje stare przekonania. Artysta próbuje tym samym odwrócić kolej rzeczy, pozostawiając widzów w stanie krępującego, zawstydzającego zawieszenia
            Bartek Jarmoliński poprzez swoje pełne zaangażowania realizacje, bez wątpienia zwraca uwagę na dialektykę przeciwieństw, które ciążą nad ludzką fizycznością oraz płcią, wywołujących permanentne uczucie niepokoju i podskórnego obrzydzenia. Jak zauważa Jean Luc-Nancy, w ciele ma swoje miejsce język, za którego sprawą dokonuje się „rozszczepienie ciała na wiązki nerwowe,  specyficzne ukształtowanie narządów, różnorodne rytmy wraz ze składającymi się na nie dźwiękami, intonacjami, oddechami, a także zobrazowaniami tego ciała”1. Jarmoliński za pomocą swoich działań, rozkłada na czynniki pierwsze męską, a przede wszystkim własną cielesną tożsamość, poddaną kulturowemu przeformułowaniu, próbując odnaleźć się  w nowej rzeczywistości, w której nie można już  bezmyślnie odtwarzać przeterminowanej męskości.

Zuzanna Sokołowska

 

1. https://repozytorium.amu.edu.pl/jspui/bitstream/10593/4974/1/12_Karolina_Minkiewicz_Metroseksualnosc%20jako%20wspolczesny%20model_203-220.pdf,

2. http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/4250,

3. Tamże,

4. J. Luc-Nancy, Corpus, Gdańsk 2002, s. 5.

 

patronat medialny:


ecce homo bj

panaceum bj

hepati

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

panaceum 2 bj

respiratorium b.jarmolinski

vetriculus b.jarmolinski

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

panaceum 3 bj

cor b.jarmolinski

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

zdjęcie z wernisażu wystawy, ,,Panaceum" Bartka Jarmolińskiego

wróć