MENU

Wystawy

MAREK ŻUŁAWSKI - MALARSTWO I GRAFIKA

Galeria BWA 
 
LUTY 
 
Wystawa ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dr. T. Chałubińskiego w Zakopanem.
 
Marek Żuławski, malarz, specjalizujący się w malarstwie i grafice. Od 1936 r. aż do śmierci w 1985 r. zamieszkiwał w Londynie. Jego żona Maryla przekazała jego prace Muzeum Tatrzańskiemu im. T. Chałubińskiego w Zakopanem. Marek Żuławski pochodził z rodziny wielce zasłużonej dla kultury polskiej, jego ojciec Jerzy jest autorem trylogii „Na srebrnym globie”. Z tej rodziny wywodzi się znany taternik Wawrzyniec Żuławski, a w Zakopanem mieściła się siedziba rodu. Twórczość Marka Żuławskiego wyrastała z polskich korzeni a znaczący wpływ na jej kształt ostateczny miała kultura europejska. 
 
„ Są trzy drogi poznania prawdy: nauka, czyli analiza, religia, czyli wiara i sztuka, czyli synteza. Wielkie dzieła sztuki są najuczciwszymi aktami, do jakich człowiek jest zdolny. Dlatego mówią one więcej o epoce niż historia. Czy chce tego, czy nie chce, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, artysta jest najbardziej wiarygodnym świadkiem dziejów – jedynym świadkiem, którego zeznań nie można poddać w wątpliwość – napisał Marek Żuławski w książce „Szkic do autoportretu”.
W gorzowskim BWA prezentowana jest wystawa malarstwa autora powyższych słów, twórcy głęboko przekonanego o dziejowej misji sztuki. 
Mimo terytorialnego oddalenia, mimo znacznie bliższych wpływów sztuki Zachodu, w malarstwie Marka Żuławskiego stale obecne są polskie tendencje i poszukiwania. Ciekawe są jego zmagania z socrealizmem. Podejmuje te same tematy, które były „zadawane” polskim artystom, ale rozwiązuje je inaczej, jak gdyby głębiej.
Jego obrazy są duże, postaci na nich nadnaturalnej wielkości. Jego martwe natury i kompozycje figuralne wyróżniają się uproszczeniem formy i zazwyczaj zgaszonym kolorytem. „Moje obrazy mówią zwykle o samotności człowieka – napisał. – wyrażają także jego mijanie na tle wiekuistej scenerii obojętnej natury. Moja sztuka rodzi się z dialektycznego konfliktu pomiędzy Człowiekiem a Wszechświatem”. Bo ten konflikt – zdaniem malarza jest podstawowym problemem naszej współczesności; „ZG” 7 (466)/ 17.02.1989 r.
 
„Oto malarz- pięknoduch, obywatel Europy mieniący się zapewne w duchu spadkobiercą jej dóbr kulturalnych; koneser sztuki, obcujący po wielokroć z arcydziełami będącymi ozdobą muzeów tej części świata; mężczyzna piękny i wykwintny, kochający życie, kobiety i to, co można było nazwać pięknym w czasach istnienia estetyki formalnej; artysta z najlepszych sfer, dokonujący odpowiednich wyborów estetycznych, który w martwej naturze przedkłada stare szkło i porcelanę nad gliniane dzbany i emaliowane kubki a winogrona nad cebulę, który w aktach woli kobiety młode i ładne niż stare i brzydkie, wnętrza zaś lubi przestronne i dobrze umeblowane; który – wreszcie – woli ukazywać ludzi, kiedy grają na fortepianie najwyższej marki, niż kiedy tłuką kamienienie na drogach – ten artysta z niespotykaną prostotą, z dnia na dzień nieomal podejmuje kronikarski obowiązek mający dawać owo świadectwo historii, a nawet próbuje wpływać na losy właśnie wtedy, gdy wielu innym zadrżała dłoń i wymykały się wątpliwości sprowadzone do jednego ogólnego: czy po Oświęcimiu możliwa jest poezja?”. Wstęp do katalogu wystawy pióra Andy Rottenberg; Jerzy Gąsiorek; Gazeta Lubuska Nr 36/ 12-13.02.1989 r.
 


wróć