MENU

  • Rusicka Lecnim - plakat wystawy

  • Dawid Szafrański - plakat wystawy

Wystawy

STANISŁAW KUSKOWSKI - MALARSTWO

SIERPIEŃ
 
Galeria BWA
 
Stanisław Kuskowski urodził się 29 kwietnia 1941 r. w Nowym Sączu. Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Malarstwa w latach 1961-67, dyplom w pracowni Hanny Rudzkiej-Cybisowej. Od 1966 roku zamieszkał na stałe w Nowym Targu. Był nauczycielem rysunku w Technikum Skórzanym i w Liceum Ogólnokształcącym w Nowym Targu. W latach 1977-81 sprawował opiekę nad malarzami amatorami z nowego Targu i Zakopanego. Zmarł nagle w lutym 1995 roku. Dwukrotnie otrzymał stypendium Ministra Kultury i Sztuki (1974 i 1979 rok). Wielokrotnie był jurorem w ogólnopolskich konkursach plastycznych m.in. Bielskiej Jesieni, Prezentacji Portretu Współczesnego w Radomiu i Ogólnopolskiego Konkursu Pasteli w Nowym Sączu. Za twórczość plastyczną, działalność kulturalną i upowszechnianie kultury otrzymał liczne nagrody, odznaki i dyplomy. Był artystą bardzo aktywnym. 
 
  Niezwykłe przedmioty zawieszone na tle błękitnego nieba, tajemnicze kształty, które działają na wyobraźnię, są tematami niecodziennych obrazów, jakie można zobaczyć w galerii BWA.
Kilkadziesiąt obrazów, które intrygują, zatrzymują widza, nie pozwalają odejść, wyszło spod ręki nieżyjącego już podhalańskiego artysty Stanisława Kuskowskiego. Abstrakcyjne malarstwo odwołuje się do form i pejzaży rzeczywistych. Obrazy Kuskowskiego żyją – w tle kłębią się obłoki lub chmury dymu. Na lazurowym tle nieba wisi ni to kokon, ni to śpiący nietoperz. Czasami na jego obrazach daje się zauważyć kontur, zarys ludzkiej twarzy. Niekiedy proste pociągnięcia pędzla markują bardziej złożone kształty jak ptaki. Ale główna siłą obrazów Stanisława Kuskowskiego jest mistrzowskie wręcz operowanie barwą i światłem. Jego prace zadziwiają tajemniczą świetlistością, którą spotyka się na płótnach starych mistrzów – od renesansu do współczesnych nam kolorystów. Kuskowski od nich wziął fascynację światłem.
Ale Kuskowski poszedł dalej, sięgnął do doświadczeń nadrealistów, dołożył sztukę malowania pejzażu, jaką prezentował genialny Brytyjczyk William Turner. 
Podobnie jak wielki Anglik, Kuskowski malował pejzaże, które są plastycznym oddaniem chwili, a jednocześnie plastycznym przetworzeniem rzeczywistości istniejącej realnie. Jak u Anglika, plastyczne wizje pejzaży Kuskowskiego drgają, żyją; ROCH, Gazeta Wyborcza 07.08.1997 r.
 
Lubił piękno i przez nie też chciał przemawiać. (…) Chciał wstrząsać za pomocą piękna tak właśnie, jak to czynili jego wielcy poprzednicy w osobach Stwosza i Michała Anioła, Rembrandta i Caravaggia wraz z tenebrystami, Gericaultem i tylu, tylu innymi malarzami ekspresji dawnych wieków. (…) Kuskowski należy zatem do wielkiej rodziny „malarzy świata”, formacji występującej tylko w Europie, od średniowiecznych witraży poczynając poprzez wymienionych artystów, a na Turnerze i impresjonistach kończąc.
U Kuskowskiego pejzaż jest dramatyczny. Nie ma w nim człowieka, ale jest jego niszcząca obecność. Dramat rozgrywa się na płaszczyźnie obrazu środkami czysto malarskimi, z całkowitym pominięciem modeli z rzeczy dużych i małych, będących dorobkiem cywilizacji człowieczej. Jest to pejzaż, można by rzec widziany przez okno do wnętrza duszy artysty. „Pejzaż wewnętrzny”, jak napisze później Madeyski, rodzaj autoportretu, przekazywanego za pomocą pejzażowej inspiracji.
Pejzaże Kuskowskiego są smutne, mimo światła, które jak błyskawica rozrywa mroczne zazwyczaj tło obrazu. Najczęściej jest to światło emanujące z jakiegoś punktu obrazu, światło aktywne, czasami wręcz erupcyjne jak wybuch wulkanu, rzadko odbite. Pejzaż rozdarty, jak sam artysta, który ponoć często popadał w przeciwstawne nastroje – od euforii po skrajny pesymizm. Z oddalenia obrazy te są fascynujące, zapowiadają olśnienie jakąś niesamowitą treścią. Zapraszają do natychmiastowego podejścia… i tu rozczarowanie. Na obrazie nie ma nic poza sugestią dziania się czegoś, co nie zawsze czytelnie podpowiada tytuł. Obraz jest abstrakcyjny! W rzeczywistości nie zobaczymy żadnej zewnętrznie ucieleśnionej formy, lecz jej ideę, istotę samej rzeczy. Malowane kilkoma zaledwie kolorami farby, sprawiają wrażenie bogato kolorystycznych. Kuskowski znał słowa Picassa, że „naprawdę maluje się niewielką ilością kolorów. Wrażenie, że jest ich wiele, wywołuje ich właściwe rozmieszczenie na płaszczyźnie”.
Konfrontując oglądane obrazy z ich krytyczną interpretacją Madeyskiego, przełamałem początkową do nich nieufność, jaką powziąłem przy oglądaniu ich z bliska. Nie wiedziałem, że na ścianach gorzowskiego BWA oglądam dzieła polskiego artysty na miarę Michała Anioła, Rembrandta i Caravaggia…; Ireneusz Krzysztof Szmidt, Arsenał Gorzowski/ Plastyka/ sierpień ’97 r.
 
 
 
 
 

 







wróć