MENU

Wystawy

KRZYSZTOF PIĘTKA - KRĘGI SZALEŃSTWA

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii w okresie od dnia 20 marca 2020 r. do odwołania obowiązuje czasowe ograniczenie działalności twórczej związanej z wszelkimi zbiorowymi formami kultury i rozrywki, z projekcją filmów lub nagrań wideo w kinach, na otwartym powietrzu lub w pozostałych miejscach oraz działalności klubów filmowych, działalności bibliotek, archiwów, muzeów oraz pozostałej działalności związanej z kulturą. Informujemy, iż nasza instytucja (wystawy, seanse, zajęcia edukacyjne) będzie nieczynna do odwołania, informujemy, że wernisaż zostaje odwołany, o możliwości zwiedzania wystawy będziemy informować Państwa na bieżąco.
Przepraszamy za utrudnienia.

Kurator: Gustaw Nawrocki

Z twórczością Krzysztofa Piętki po raz pierwszy zetknąłem się na instagramie. Absolutnie zachwycił mnie jego obraz Śmierć malarza – prostota, połączenie formalnego rygoru i swoistej nonszalancji przy jednoczesnym ogromnym ładunku emocjonalnym, trafiły w moje niesforne a melancholijne polskie serduszko. Zacząłem gościa obserwować. Poszedłem na jego wystawę w galerii Monopol, na której obrazy prezentowane były gęsto, w formie fryzu. Tu komar, tam czaszka, pogięte koło od roweru, dziwaczne paluchy, cycki, łzy, krople smoły, a wszystko uproszczone, trochę taki świat z plasteliny, w którym dudni echo psychodelii. Jazda bez trzymanki. Fragmenty większej całości. Podobało mi się to co widzę, miałem przyjemne poczucie, że oto wreszcie trafiłem na polskiego pop-owego artystę z krwi i kości. Kiedy używam tego terminu myślę nie o cudach sztuki naiwnej, ale o twórcach takich jak Todd Schorr czy Mark Mulroney. Jeżeli jednak Piętka ma z nimi coś wspólnego to tylko w spiętrzeniu i rozpasaniu narracji, w pewnym specyficznym, bestialskim, surrealistycznym humorze. Formalnie jest całkowicie odmienny – ich obrazy są wypieszczone, wręcz wylizane, podczas gdy malarstwo Krzyśka cechuje plakatowa swoboda granicząca z beztroską. Na pewno nie da się tu mówić o szacunku wobec płótna, można wręcz dostrzec pewien pośpiech sprawiający, że niektóre detale teoretycznie mogłyby być bardziej dopracowane, a ewidentnie wynikający z palącej potrzeby malowania kolejnego obrazu. Krzysztof dosłownie wypluwa je z siebie tak jakby miało nie być jutra. To prawdziwy sztygar sztuki, zawsze na przodku w kopalni kształtów i kolorów – wyrabia 1500% normy. Z podobną nadprodukcją zetknąłem się chyba tylko w przypadku Aleksandry Waliszewskiej, do której twórczości Piętka nomen omen ma ogromną słabość. O ile jednak Waliszewska jest bardzo silnie związana z tradycją sztuki europejskiej, a tłem dla jej wizji są otchłanie i mroki naszej kultury, o tyle Piętka czerpie swobodnie z otaczającej go rzeczywistości. Kiedy poznałem go już osobiście, kilkakrotnie miałem okazję obserwować jak jakieś marginalne wydarzenie, pewna formalna kondycja przestrzeni, odnotowana kątem oka w czasie spaceru, pozornie banalna sytuacja – ot tu tryska fontanną wodnych igieł przebity szlauch, a tam młody chłopak w niebieskim dresie, opierając się o rzeźbę, ssie skaleczony palec – w ciągu kilku dni owocowały niezwykłymi przedstawieniami. Taki dar obserwacji to prawdziwy skarb, a w połączeniu z imperatywem twórczym to już bomba awangardowa. Dla Krzyśka wszystko może być tematem, nie ma on żadnych zahamowań – z natury cichy, usuwający się w cień, małomówny, nieustannie skanuje otoczenie. Kłębi mu się we łbie. Jeżeli mówi się, że poprzez obrazy patrzymy na świat oczami malarza, to w przypadku Piętki mam czasem wrażenie, że patrzę nań oczami Marsjanina, który widzi i rozumie trochę inaczej, przyznaje odmienne priorytety. Kiedy obcuję z jego malarstwem czuję się jakbym spoglądał na świat przez mikroskop, bliską mi rzeczywistość penetruję jak nieznane uniwersum – nie wszystko rozumiem, ale mam przed oczyma teatrum tak bujne i fascynujące, że nie mogę oderwać od niego oka. Polecam gorąco to doświadczenie.
Maurycy Gomulicki, Malarski Pomiot,
México DF, 19 stycznia 2020

 

Krzysztof Piętka – absolwent katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Dyplom z malarstwa uzyskał w pracowni prof. Andrzeja Tobisa. Finalista najważniejszych konkursów dla młodych twórców takich jak Nowy Obraz / Nowe Spojrzenie, Biennale Malarstwa Bielska Jesień oraz Biennale Sztuki Młodych Rybie Oko w 2017 roku.

Wystawy indywidualne:
- „Czarne mleko”, Kolonia Artystów Dolne Miasto, Gdańsk, 2017
- „Flood”, Galeria Monopol, Warszawa, 2018

Wystawy zbiorowe :
- „Nowy Obraz / Nowe Spojrzenie”, Galeria Miejska Arsenał, Poznań, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, 2017
- „XY”, MODEM Centre for Modern and Contemporary Arts, Debrecen, Węgry, 2017
- „Variety” , Galeria Gruning, Kraków, 2017
- „Weeping, Dreaming, Fucking, Laughing”, Galeria Wschód, Warszawa, 2018
- „Komunikacja ze wszystkim, co jest”, Fundacja Stefana Gierowskiego, Warszawa, 2018


wróć